sobota, 21 maja 2016

dzień świta, skóra cierpnie


[...] nie należy się bać władzy. Uzmysławia sobie, że to był błąd. Należy się jej bać, bo władza jest niebezpieczna. Należy się z nią ostrożnie obchodzić, być wobec niej krytycznym. A przede wszystkim trzeba ją podzielić. Nikt nie jest tak dobry, żeby rządzić całym światem. I nikt nie może go uratować w pojedynkę.

Mats Strandberg„Klucz

Dźwięk obijających się o siebie kijów było słychać w całym pomieszczeniu, tak samo jak krótkie, urwane oddechy. W powietrzu unosił się zapach potu i zmęczenia. Na niewielkim podwyższeniu znajdowało się dwoje ludzi, skupionych na jednym z najbardziej niebezpiecznych i wymagających tańców, jakiego tylko można byłoby się podjąć. Jednak kiedy ćwiczyło się go codziennie, do utraty tchu, to stawał się on tak naturalny, jak naturalne było dla człowieka oddychanie.
— Wszystko w porządku, Hayden? Wydajesz się być dziwnie zdekoncentrowany — słowną ciszę w pomieszczeniu treningowym przerwał kobiecy głos.
— Źle spałem — odpowiedział chłopak, wyprowadzając cios z prawego boku, który jednak szybko został sparowany przez jego przeciwniczkę. Oboje wykonali kilka kroków do tyłu, dając sobie chwilę wytchnienia.
— To najgłupsza wymówka, jaką od ciebie usłyszałam, naprawdę — dziewczyna uśmiechnęła się lekko, kręcąc głową z niedowierzaniem. Hayden rzeczywiście miał lekko podkrążone oczy, ale to nie był przecież pierwszy raz, a i tak zawsze był skoncentrowany na treningu. Tym razem tak nie było, dlatego postanowiła zapytać, co się dzieje. Wyglądało na to, że chłopak niechętnie chciał podzielić się tą informacją, chociaż byli przecież przyjaciółmi.
— Leigh, wszystko jest w porządku, okej? — westchnął, patrząc na nią wzrokiem, którym błagał o to, aby nie drążyła tego tematu. Nie chciał o tym rozmawiać.
Na samym początku nie wyglądała na przekonaną, ale po chwili wyraz jej twarzy nieco złagodniał. Westchnęła i postawiła swój kij na ziemi, opierając się o niego.
— No dobrze, niech ci będzie, ale pamiętaj, że o tym nie zapomnę — posłała mu znaczące spojrzenie. — A teraz wracajmy do treningu, muszę rozgrzać mięśnie.
— Niestety, moi drodzy, ale na dzisiaj to koniec — ani Hayden, ani Ryleigh nie zauważyli, kiedy Benedict pojawił się w pomieszczeniu. Wszedł na podwyższenie z zadowolonym uśmiechem na twarzy. Widząc ich pytające spojrzenia, dodał: — Będziemy mieli gości z Instytutu w Nowym Jorku — oznajmił, głosem tak dumnym, jakby właśnie udało mu się pozbawić życia niezwykle rzadkiego i silnego demona. — Chciałbym, żebyście przygotowali się na ich powitanie.
— Ale... — pewnym było to, że nie tylko ona i Hayden będą stanowić komitet powitalny, a z człowiekiem, który miał do nich dołączyć, nie chciała stawać ramię w ramię.
— Ryleigh, proszę cię, nawet nie próbuj się wymigiwać. To się kiedyś musi skończyć. Niech to będzie pierwszy krok — mężczyzna patrzył na nią nieco karcąco. Ryleigh nie miała wyjścia, jak tylko dać za wygraną. Posłała cierpiętnicze spojrzenie Haydenowi, który tylko uśmiechnął się delikatnie. — Właśnie tego od ciebie oczekiwałem. Będą za godzinę, więc mam nadzieję, że za czterdzieści pięć minut stawicie się przed wejściem — po tych słowach skierował się do schodów, które prowadziły do podwyższenia, jednak za nim zszedł, odwrócił się jeszcze w ich stronę. — Jeszcze jedno. Naszymi gośćmi będą nie tylko Nocni Łowcy, ale także dwóch Podziemnych. Ich również macie potraktować z odpowiednim szacunkiem, zrozumieliśmy się? — dwójka skinęła na potwierdzenie głowami, a kiedy Benedict opuścił pokój, wymienili między sobą zdziwione spojrzenia. Żadna z tych informacji nie należała do dobrych wieści. 
_____________________________________________________________________________________________________
Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że prolog jest już za nami, bo to pierwszy krok do czegoś o wiele, wiele większego. Moi drodzy, zabieram was na jazdę bez trzymanki, właściwie całkiem długą, a przynajmniej mam taką nadzieję. Opowiadanie bardziej bazowane na serialu niż na książkach, ale nie powinno być to zbyt dużym problemem. Za wszelkie błędy z góry przepraszam, a za wytknięcie ich będę bardzo wdzięczna. Już teraz zapraszam na rozdział pierwszy, który najprawdopodobniej pojawi się już w drugim tygodniu czerwca. A tam pojawią się już nasi ukochani bohaterowie kanoniczni!

9 komentarzy:

  1. No to się powtórzę. Hayden leci w chuja mocno. Wyszedł Ci ten prolog, jest strassszzzznie wciągający i nie mogę się doczekać 1 rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle masz bardzo dobre przeczucie. Oczywiście dziękuję ci za miłe słówka, moja droga!

      Usuń
  2. Wszyscy usiedli? Siedzicie wygodnie? Sweet Dreams załączone i czytam! Wgl po seansie X- Menów mam mega nieogar na twarzy, ale Quicksilver przynajmniej nieco ubarwił dziwną fabułę. Dlatego na pewno nieco to wpłynie na postrzeganie postaci Evansa ;D dobra. Lets go. Pierwsza scena kojarzy mi się bardzo mocno z Equilibrium, gdy Bale nawala się patykami z murzynem xD teraz jestem tak zmęczona, bo biegłam, żeby zdążyć do łazienki, więc rozumiem ich wyczerpanie. Serio. I teraz pytanie – o co chodzi Haydenowi? Z kim będzie musiała się spotkać Rey? Czyżby ze swoim papciem? Goście… No, wiadomo kto to będzie. Nie znam ich, jednak prócz tego filmu (Panie, wydłub mi za to oczy), ale mam nadzieję, że nie będą tak zjebani.
    A teraz pozostaje mi tylko czekac na moich rodziców!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Equilibrium nigdy nie oglądałam, więc nie mam pojęcia, o czym mówisz ani też się tym nie inspirowałam. :c Mogę ci powiedzieć, że to nie będzie ojciec, lepiej! Nie wiem czy kojarzysz historię, którą wymyśliłam na TMI, ale w pierwszym rozdziale powinnaś już rozumieć, o co chodzi, chociaż nie wiem czy już wyjaśnię czemu jest, jak jest. Oczywiście, że goście nie będą tak straszliwie pokazani, jak zrobiono to w filmie. Sama dobrze wiesz, jak bardzo chciałam sobie wydłubać oczy po jego obejrzeniu, więc nie skrzywdziłabym ich w ten sposób.
      Sam i Jill najprawdopodobniej pojawią się już w pierwszym rozdziale!

      Usuń
  3. Na anioła, dziewczyno. Kupiłaś mnie tym na całe życie, poważnie. Prolog jest bardzo ciekawy, a to jest w prologach najważniejsze. Żeby zaciekawiły czytelnika, wciągnęły go bez reszty. A Twój właśnie tak zrobił. :> Bohaterowie bardzo mi się podobają, Rey toleruję tylko w innych wymiarach niż SW, więc tu może ją polubię, Hayden też fajny, a już szczególnie Angus (moje Kylątko <3). Coś czuję, że to będzie świetna historia. No i Malec. <3 No to pozostaje mi czekać na rozdział pierwszy, który mam nadzieję, pojawi się dosyć prędko. :D
    Pozdrawiam i duuuuużo weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję ci bardzo! Cieszę się, że prolog przypadł ci do gustu. Chciałam, żeby zachęcał i w ogóle, także kamień spadł mi z serca, kiedy przeczytałam twój komentarz. Malec - wbrew pozorom - będzie tu grał prawie pierwsze skrzypce, bo za bardzo ich kocham, aby dać ich na dalszy plan. Także jeśli jesteś ich fanką, trafiłaś w dobre miejsce, bo emocje w ich znajomości sięgną zenitu!
      Jeszcze raz serdecznie dziękuję! <3

      Usuń
    2. No, to skoro będą grali pierwsze skrzypce (zazwyczaj w fickach są pokazani jako tło dla jakiejś tru lof czego nigdy nie zrozumiem. :/ ) to powiem Ci, że łatwo się mnie nie pozbędziesz. <3

      Usuń
  4. Witaj.
    Zaciekawiłaś mnie i tylko żałuje, że jest takie krótkie.
    Stworzyłaś bardzo fajną historie która zasługuje uznanie. Zawsze lubiłam świat nocnych łowców i książki o nim.
    Dlatego właśnie postanowiłam tu zajrzeć. Zdecydowanie kupiłaś mnie prologiem.
    Takie początki tajemnicze i ciekawe lubię najbardziej ciekawe.
    pozdrawiam mocno i życzę weny.

    [www.autorska-strefa.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  5. byłam na Twoim drugim blogu i... oczywiście, bez obrazy, nie wciągnął mnie tak jak ten. (: szablon podoba mi się o wiele bardziej od tego na foresee-obstacles, jak i treść, mam wrażenie - bardziej odpowiednia dla mnie.
    powiem szczerze, że nie wiem na podstawie czego jest Twoje FF. inspiracją był serial, film? nie wiem! ale totalnie mi to nie przeszkadza. (: bardzo intrygujący wstęp do kolejnego rozdziału.

    nooo i oczywiście padł motyw walki z demonami, no to ja już jestem kupiona i zostaje na dłużej!
    pozdrawiam i życzę weny! ^.^

    http://arno-origins.blogspot.com
    krótko troszkę i to jedyna wada tego prologu.

    OdpowiedzUsuń